sobota, 21 lutego 2015

I.         "Warto wierzyć w przeznaczenie" 
Był słoneczny letni dzień właśnie kończyła pracę w szpitalu klinicznym w Leśnej Górze. To miałbyć szczęśliwy dzień, od jutra miała zacząć pracę w szpitalu Profesor Wandy Falkowicz w Gorzowie. Chciała zacząć nowy rozdział w swoim życiu . 
PÓŹNY WIECZÓR 
Nie długo miała wyjeżdżać postanowiła pożegnać się z przyjacielem. Zauważyła jego samochód na szpitalnym parkingu, domyśliła się, że jeszcze może być w gabinecie. Poszła w strone jego gabinetu, z którego teraz wydobywały się dziwne dźwięki postanowiła wejść do "jaskini lwa" to co tam zobaczyła bardzo ją zdziwiło. Ponieważ była świadkiem kłótni małżeńskiej 
-Przepraszam, chciałam się pożegnać z Andrzejem- podeszła do Andrzeja i przytulona do niego złożyła na jego policzku pocałunek, po czym kilka łez spłynęło jej po policzkach. 
-Kiedy wyjeżdżasz?- mowiąc to wytarł jej tych kilka łez. 
-Za chwile. Pora na mnie. Pa . Żyjcie własnym życiem, a o mnie zapomnijcie.-mówiąc to wyszła z gabinetu nie spoglądając na Andrzeja, wiedziała że jeśli teraz na niego spojrzy to nie będzie wstanie wyjechać i zacząć nowego życia 
14 GODZIN PÓŹNIEJ ODZIAŁ SZPITALA W GORZOWIE. 
Był wypadek kilkanaście osób rannych. 
Właśnie skończyła operować i szła do gabinetu po swoje rzeczy. Gdy doszła do drzwi zdziwiło ją, że gabinet był otwarty. Weszła i zobaczyła na kanapie śpiącego Falkowicza, na ten widok lekko się uśmiechnęła i postanowiła, że okryje go kocem. Ledwo go przykryła, a już otworzył oczy z uśmiechem leżał na jej kanapie. 
-Dobrywieczór Andrzeju 
-Witam ulubioną panią doktor 
-Jak się tu dostałeś? 
-Pielęgniarka mnie wpuściła. 
-Aha. Ide już do domu, masz gdzie spać? 
-Tak w samochodzie. 
-Nie żartuj. Choć mam sporą wille 
- Wille?- spytał zdziwiony 
-Tak, mój tata kupił tu grunt pod budowe i kilka miesiecy temu skończyła się budowa mojej willi. 
MYŚLAMI FALKOWICZA 
" Dopiero teraz dotarło do mnie, że Wiktoria planowała wyjazd tu od jakiegoś czasu, a praca u Wandy był tylko pretekstem do przyśpieszenia tego celu" 

-Halo ziemia do Andrzeja- wyrwała go z zamyślenia 
-Mówiłaś coś?! 
-Tak, pytałam czy idziesz czy zostajesz. 
-Ah... tak, tak ide. 
-To zapraszam. 
CHWILE PÓŹNIEJ PRZED KLINIKĄ 
Dochodzili do białego BMW, kiedy zatrzymał ich jeden z lekarzy 
-Pani Ordynator, melduje wypełnienie kart pacjętów 
-Dobrze, a teraz prosze wracać na dyrzur 
-Dobrze do widzenia- i już go niebyło 
20 MINUT PÓŹNIEJ 
Właśnie dojechali pod jej willę, kiedy na podjeździe ujżeli małą dziewczynke rozmawiającą z swoim ojcem. Wiktoria szybko do nich wyskoczyła. 
-Cześć kochanie- powiedział wysoki brunet i ucałował Wiktorie w policzek. 
Andrzej widząc tą uroczą scene postanowił im przerwać 
-Wiki 
-Ah tak zapomniałam, Skarbie przedstwiam Ci mojego dobrego przyjaciela Andrzeja. Andrzej to Antoni mój narzeczony i Liliana moja i Antoniego córka 
-Miło mi Ciebie gościć Andrzej, w naszych progach. Lila chodź przygotujemy kolacje dla mamy i gościa 
-Dobrze tato- odpowiedział malec 
MYŚLAMI FALKOWICZA 
"Czemu Wiki niepowiedziała mi o dziecku, hm... może bała sie. Jej córka przypomina mi małego Adama, ale czy to mozliwe?" 

Jego rozmyślania przerwało lekkie szarpnięcie za ramie 
-Andrzej znowu odpłynąłeś?- zblizyła się do niego nie znacznie 
-Nie, tak się tylko zastanawiałem czemu wyjechałaś- spojrzał jej głęboko w oczy 
-Kiedyś może Ci powiem, ale teraz już chodź do mnie coś zjeść 
-Dobrze, to chodźmy, bo tu jeszcze zasłabniesz zgłodu 
10 MINUT PÓŹNIEJ 
Kończyli jeść kolacje, gdy Liliana zadała pytanie 
-Mamo kiedy będe mieć siostrzyczke lub braciszka?- Wiktorii zebrało się na płacz i szybko pobiegła do swojego pokoju 
-Ja niechciałam tato, żeby mama znowu płakała pójde do niej. Mogę?- zapytała smutna Lila 
-Skarbie dajmy mamusi odpocząć dobrze? Teraz pobawisz sie z gościem mamy ok? Ja pójdę zmywać naczynia. 
-Dobrze. 
10 MINUT PÓŹNIEJ 
Wiki już uspokojona zeszła na dół, zauważyła śpiącą Lilianę na torsie Andrzeja. 
MYŚLAMI WIKTORII "Pamiętaj naszą ostatnią noc dwa tygodnie temu, słodki widok" 
Rozmyślałaby tak dłużej gdyby nie ból w podbrzuszu. Poszła szybko do Antoniego do kuchni, ale go tam niebyło nagle zakręciło jej sie w głowie i upadła. Huk obudził Andrzeja i Lilianę. Zaraz znaleźli się przy Wiktorii

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz